Rozdział 4.
- Tak?! Jezu Dziękuje :DDDD
- OOOOOOooo... mój słodki cukiereczek przyszedł – powiedziałem tarmosząc za policzki moją młodszą siostrę dławiąc się ze śmiechu .
- Przestań wariacie ! -powiedziała już siadając .
**Z perspektywy Mamy **
Jezu w życiu nie przypuszczałabym ,
że Emilii będzie taka szczęśliwa . Dla mnie Louis Jest jak własny
syn i on o tym wie . Mam do niego zaufanie dla tego pozwoliłam na
wylot Marty .
- A właśnie Louis o której juro masz samolot ? - zapytałam ze smutkiem w oczach
- o 8:00 rano , ale mała nie rozklejaj mi się tutaj , bo ja też się popłacze i co będzie ?!
- Wariat -powiedziałam
- Nie ! Mnie zwą ,,marchewką ''
- Będe Tęsknić -powiedziałam
- Uwierz mi nie będziesz – powiedział wychodząc z kuchni z łobuzesrskim uśmieszkiem .
- Tomilson!? Co ty cholera kombinujesz ?!
- Nic .
- Jasneeee ..
- Mam pomysł! Siedzimy dzisiaj w domu i ogladamy filmy z mamą co wy na to -pow.mój brat
- Jestem za ! - Powiedziałyśmy równo ze swoją rodzicielką .I Przez ten cały dzień oglądaliśmy filmy , śmialiśmy się , nie obyło się bez bitwy na poduszki , mama zrobiła obiad , później kolacja i razem z Lou poszliśmy go spakować .Trochę nam to zajęło bo koło godziny 24 skończyliśmy .Postanowiliśmy , że przegadamy całą noc , więc poszliśmy do mnie do pokoju siedliśmy na oduszkach , które wcześniej naszykował Lou . Przyniosłam butelkę czerwonego wina i dwa kieliszki .Siedzieliśmy i rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim W międzyczasie przebrałam się w pidżamę .i nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy .Czułam tylko jak ktoś nam robi zdjęcie bo lampa błysła i nakrywa nas kocami . To Pewnie Mama . Troszczy się o nas . Kocham ją i Lou !
**Z perspektywy Emilii**
**Następny dzień , wyjazd Lou :((**
Wszyscy wstali wcześniej , żeby
jeszcze chodź przez chwilę posiedzieć z moim staruszkiem .
Siedzieliśmy w kuchni gdy nagle
zadzwonił telefon mojej mamy
- Halo ?! ...ale teraz ? ...ale ja nie..no Dobrze zaraz będę-powiedziała zawiedziona mama do telefonu
- Mamo coś nie tak ? -Spytałam smutna
- Lou , przepraszam ale muszę isc do pracy jakaś awaria . Wybacz mi synku . Lec spokojnie i nie szalej tam w Angli i pozdrów chłopaków . - powiedziała mama , żegnając się z Lou
- Dobrze , Pani Mamo będe grzeczny i pozdrowie chłopaków i obiecuje , że was odwiedzę i będe dzwonił codziennie . - powiedział mój brat .
Moja mama musiała wyjść , a my już
czekaliśmy na Taksówkę , która zawiezie nas na lotnisko .
Emilii była ubrana w to
Masz talent *-*
OdpowiedzUsuńI Like'd ♥
OdpowiedzUsuńpodoba mi się. ; >
OdpowiedzUsuńTrochę krótki, ale fajny
OdpowiedzUsuń:0
OdpowiedzUsuńCiekawy.Szkoda że taki krótki.; c
OdpowiedzUsuńZajefajny!!!
OdpowiedzUsuńpani mamo XD
OdpowiedzUsuńkrótkie i czcionka mega za duża, ale to początki
OdpowiedzUsuńKolejny świetny rozdział :* - rox
OdpowiedzUsuń